Nie miałam okazji oglądać serialu o Aniołkach Charliego, ale zobaczyłam film.
Trzy urocze Aniołki (Natalie, Alex, Dylan) pracują w agencji detektywistycznej bogatego mężczyzny - Charliego. Choć bardzo chcą, nie mają okazji go spotkać. Nie wiedzą nawet jak wygląda, ani ile ma lat.
Dostają kolejne zadanie - mają odszukać porwanego informatyka i jego program do namierzania osób za pomocą satelitów na podstawie ich głosu. Telefony komórkowe (ładna reklama) Aniołków dzwoniąc, zastają je w różnych sytuacjach - podczas tańca, podczas ćwiczeń nad scenariuszem, na łódce z facetem... Każda ma w końcu swoje prywatne życie.
Aniołki zagadkę rozwiązują w bardzo krótkim czasie, ale sprawa komplikuje się. Najlepiej zobaczcie sami...
Dużo walki wzorowanej na sztukach wschodu, wyskoki, masakrowanie męskich twarzy (i nie tylko...), akcje w zwolnionym tempie, efektowne wybuchy - tego jest w filmie najwięcej...
Podsumowując, film jest całkiem w porządku, warto go zobaczyć, choć nie wnosi za wiele, nie daje do myślenia. Po prostu kino amerykańskie, 100 minut rozrywki, oderwania od rzeczywistości - dobrej zabawy.
A jak Wam się podobał?