|
20. lutego 2003 Ally - "seryjna randkowiczka" - rozmawia z Maddie. Umawiała się z wieloma facetami w Bostonie, ale żaden nie był tym właściwym - oprócz Grega, którego odbiła jej Renee.
Liza i Richard ogłaszają na zebraniu w firmie, że biorą ślub. Wszyscy są w szoku i nie mogą zrozumieć decyzji swoich znajomych...
Maddie przechodzi załamanie nerwowe. Jest wyobcowana, nie ma przyjaciół - wszystko zostawiła, gdy przyjechała do Ally. Jej matka rozmawia z nauczycielką, która wyjaśnia, że dziewczynki bawiły się w telefoniczny trójkąt i jedna z koleżanek - wiedząc, że Maddie podsłuchuje - sprowokowała drugą do obgadania Maddie.
John radzi Richardowi, żeby się dobrze zastanowił przed tym ślubem. Ale Richard jest pewny, bo chce mieć całą Lizę dla siebie, a to może uzyskać tylko poprzez ślub. John ma być świadkiem.
Ally zwołuje zebranie. "Od zaraz" rezygnuje z pracy i ogłasza, że ma dom na sprzedaż, więc gdyby ktoś był zainteresowany... Mówi, że Maddie ma problemy emocjonalne i chce, żeby odnowiła swoje dawne przyjaźnie.
Do Ally przychodzi Renee. Godzą się i wspominają dawne czasy, np. jak Ally przegrała zakład i musiała obowiedzieć w barze świński kawał.
Nelle pyta Johna, czy rozmawiał już z Ally. Ale on nie widzi potrzeby, bo ten wyjazd to krok naprzód - Richard się żeni, Ling została sędzią... każdy idzie do przodu.
Ally wydaje się, że slub Richarda to jej ślub... Pastor wymienia imiona jej byłych facetów...
Ally przypomina sobie najmilsze chwile spędzone z Billy'm, Larry'm... Do jej gabinetu przychodzi John - wyraża poparcie dla jej wyjazdu. Boi się jednak tego, co się stanie po jej odejściu. Daje jej naszyjnik - zaprojektowany przed jego kolegę - z kawałkiem WTC. Stoją przez chwilę wpatrując się sobie w oczy i... schodzą do baru na przyjęcie młodych państwa Fishów.
W barze wszyscy świetnie się bawią, chociaż Nelle nie przestaje mówić do Lizy "Debbie". Przyjaciele wyglądają na szczęśliwych.
Odchodzi w dół ulicą... myśli, że wszystko, co uważała za smutne, okazywało się zawsze czymś dobrym, więc pewnie i tym razem tak jest, bo inaczej dlaczego leciałyby jej łzy?
|